Rodzicu, po pierwsze kochaj mądrze

Co to znaczy kochać mądrze? Czy to znaczy, że można kochać niemądrze? Kocham moje dziecko bezwarunkowo, czy to źle? To tylko przykładowe pytania, które w tym momencie przechodzą Wam przez myśli. Ale po kolei…

Tak, można kochać niemądrze i to określenie ma zastosowanie nie tylko do dzieci, ale dziś skupimy na relacji rodzic-dziecko. Przychodzicie do mojego Gabinetu, szkolicie się, czytacie, bierzecie udział w rodzicielskich webinarach właśnie dlatego, że je kochacie i chcecie być dla nich dobrymi, świadomymi rodzicami, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości i to jest ok.

Czy to oznacza, że te nieograniczone zasoby miłości powinny zalewać nasze dziecko codziennie?

Czy w imię miłości powinniśmy obsypywać dziecko prezentami, chronić je przed złem świata i wiecznie się do niego uśmiechać by przypadkiem nie widziało nas smutnych czy wściekłych? NIE! Według mnie nadopiekuńczość to jedno z zagrożeń dla pozytywnego rozwoju dziecka. Kontrowersyjne? Być może. Moim zdaniem jest to poważny problem, który znacznie przekłada się na sposób funkcjonowania dzieci zarówno w domu, szkole, czy relacjach z rówieśnikami.

Mamusia Cię pokarmi, a tatuś ubierze

Zaczyna się niewinnie od pomagania w jedzeniu, ubieraniu, rozbieraniu dziecka, poprzez noszenie plecaka do szkoły, bo za ciężki itp., a kończy na odrabianiu lekcji późnym wieczorem. Wszystkie te czynności, które swoje źródło mają w pokładach wszechogarniającej miłości, która przecież z założenia MUSI być dobra. No nie musi, a czasem bywa destrukcyjna, a nawet toksyczna…serio! Nadopiekuńczość jest formą przemocy. Zbyt mocne? Może, ale zbyt często moimi pacjentami zostają dzieci bez nawyku odpowiedzialności, bez najmniejszych nawet obowiązków, wyręczani przez rodziców z najprostszych czynności. Przypadek? Dlaczego więc rodzice tak często bywają nadopiekuńczy? I znów powieje kontrowersją…Bo robią to dla siebie! Oczywiście być może nawet nieświadomie i w dobrej wierze, ale jednak. Na tą chwile próbuje pozbyć się przeświadczenia, że nie jest wystarczająco dobry w swojej trudnej roli, nadganiając czas i redukując na chwile swoje poczucie winy wynikające z wielu spraw.

Konsekwencje? Nie, dziękuje

Wychowywanie dzieci w duchu nadopiekuńczości i utrwalanie tych wzorców z biegiem lat (bo nigdy nie jest za późno, żeby powiedzieć STOP) nigdy nie zbuduje pozytywnego poczucia własnej wartości i zaradności u dzieci. Dzieje się wręcz odwrotnie, brak norm, zasad i konsekwencji rujnuje psychikę naszych dzieci, które nie są w stanie wytworzyć w sobie nawet minimalnej odporności emocjonalnej. Z takiego miejsca jest bardzo krótka i szybka droga do zaburzeń lękowych, depresyjnych, autoagresji, a nierzadko także do pierwszych prób samobójczych. Na koniec należy podkreślić, że zjawisko nadopiekuńczości jest wciąż mało znane. W swojej pracy spotykam się z rodzicami, którzy nie znają tego mechanizmu, a tym samym nie mają świadomości idących za tym patologicznym zachowaniem przykrych i jakże obciążających konsekwencji.

Nie popełniajcie tego błędu – bądźcie świadomymi Rodzicami!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziesięć + 9 =